Huna i inne światy

Powrót

Podróżując po hawajskich wyspach bardzo często stykałem się z koncepcją głoszącą, że otaczający nas świat nie jest jedyną formą rzeczywistości. Według Hawajczyków istnieje wiele innych światów, równie rzeczywistych jak ten, który znamy. To właśnie w tych innych światach rodzi się magia mieszkańców wysp, rodzą się wszystkie duchy, a także rodzą się tysiące legend i historii, które miejscowi opowiadają sobie w blasku ognia.

Inne światy nie są jednak jakimś tajemniczym miejscem, którego zwiedzenie jest możliwe tylko, jeśli pojedzie się na Hawaje a następnie poprosi Kahunę, aby zabrał nas tam w podróż. Inne światy to miejsca w nas samych. Żyjemy w nich i są one częścią każdego z nas. Jednakże większość ludzi po prostu ich nie zauważa. Nasza uwaga jest bowiem ciągle skoncentrowana na pierwszym świecie, który Kahuni nazywają Ike Papakahi.

Ike Papakahi to miejsce, które większość ludzi uznaje za rzeczywistość. Miejsce, gdzie rządzi nauka i medycyna. Miejsce, gdzie każdą rzecz można rozebrać na małe kawałki i sprawdzić, jak działa, gdzie wszystko daje się zmierzyć i zważyć. W tym świecie przyjęto założenie, że wszystko jest od siebie oddzielone, a co za tym idzie, że jedna rzecz może wpłynąć na inną tylko poprzez użycie materialnych sił. Ten świat pozwala nam pracować, budować mosty, samochody i komputery, ale wyklucza istnienie magii, wizji i cudów. W tym świecie nie można udowodnić, że osoba obdarzona miłością otoczenia wyzdrowieje znacznie szybciej niż ktoś, komu tego brakuje. Bowiem miłości nie da się zmierzyć, zważyć ani pociąć na kawałki żeby zobaczyć jak działa.

Kolejny zbadany przez hawajskich mistrzów świat to Ike Papalua. Subiektywny świat naszej psychiki. Magiczny świat, gdzie niewidzialne i niedające się zmierzyć metodami pierwszego świata energie tańczą swój odwieczny spiralny taniec, przenikając wszystko i współuczestnicząc we wszystkim. To świat, w którym uzdrowiciel trzymając ręce o kilka centymetrów od skóry człowieka sięga swoją energią aż do organów wewnętrznych pomagając im się uzdrowić, świat gdzie jasnowidz odnajduje zaginione skarby i ludzi, gdzie intuicyjnie wiemy, kto jest po drugiej stronie linii, zanim jeszcze podniesiemy słuchawkę telefonu. To właśnie w tym świecie Kahuni przeprowadzają swoje magiczne obrzędy, pozwalające im rozszerzać ducha bezwarunkowej miłości na całą ziemię.

Trzeci świat został nazwany Ike Papakolu. To świat wizjonerów, szamanów i snów. To tu rodzą się wizje i symbole. To świat, gdzie przyszłość, przeszłość i teraźniejszość łączą się w jedno. To właśnie w tym świecie mieszkają duchy, aniołowie i przewodnicy. To tu wędrowiec może dowiedzieć się, jak będzie wyglądała jego przyszłość, to tu może znaleźć inspiracje artysta. Osoba widząca tylko pierwszy świat zobaczy szare bloki i tramwaje ociekające deszczem. A ktoś patrzący oczami szamana dostrzeże poważne i stateczne duchy budynków, rozbawione duchy żywiołów, cudowną harmonię kolorów i kształtów. Rzeczy, które można zobaczyć patrząc na obrazy największych malarzy. Bowiem to właśnie oni potrafią bez najmniejszego wysiłku podróżować po trzecim świecie.

Czwarty świat, czy jak nazywają go Hawajczycy Ike Papaha, to świat absolutnej jedności. Miejsce spotkań świętych i mistyków. To w nim zdarzają się prawdziwe cuda. Od tysięcy lat każdy człowiek potrafiący wędrować po tym świecie opisuje go tak samo – to miejsce, gdzie wszystko stanowi jedność i jest częścią większej całości. To wszechogarniająca i uzdrawiająca miłość. A ludzie podróżujący w tym świecie są nazywani przez innych mistykami, świętymi czy oświeconymi. Niektórzy z tych podróżników uważają zresztą, że ten świat tak naprawdę nie jest miejscem, a raczej stanem umysłu, któremu nadają nazwę oświecenie. Ale czyż wszystkie cztery światy nie są tylko stanami naszego umysłu?

Oczywiście tu należy zadać pytanie, które natychmiast zadałby każdy Hawajczyk – „To miło, że są jakieś inne światy. Ale jak można użyć tej wiedzy w sposób praktyczny?” Odpowiedź jest bardzo prosta. Jeśli na przykład trapią nas jakieś choroby, czemu ograniczać proces uzdrawiania tylko do pierwszego świata? Czemu poprzestać na środkach chemicznych i innych konwencjonalnych terapiach? Dużo lepszy efekt będzie przecież miało, jeśli do zwykłego leczenia dołączymy leczenie energetyczne, wsparcie przewodników duchowych i bezwarunkową miłość i zaufanie, że gdzieś tam, jest istota wyższa, która dba o swoje dzieło i pomoże nam w uzdrowieniu, jeśli tylko wyciągniemy rękę gotowi przyjąć pomoc.

Cztery światy – czy też, jeśli ktoś woli inne określenie, cztery sposoby patrzenia na rzeczywistość – wrosły już całkowicie w myślenie Hawajczyków. Na przykład w mieście Kapaa na wyspie Kauai tuż obok szpitala znajduje się klinika naturalnego uzdrawiania, gdzie można poddać się masażom, leczeniu energetycznemu, skorzystać z porad zielarza, czy poćwiczyć jogę pod okiem wprawnego instruktora. I nie jest niczym niezwykłym, że pacjenci w szpitalnych pidżamach spacerem idą wkroczyć do innego świata po to, aby szybciej wrócić do zdrowia.

Oczywiście te cztery światy, wcale nie wyczerpują listy miejsc zbadanych przez Hawajczyków. Mistrzowie Kahuni przechowują również tajemnice pozwalającą wędrować w czasie i przestrzeni aż do innych epok i inkarnacji, a także pozwalające zwiedzać światy alternatywne, w których historia potoczyła się odrobinę inaczej. Zresztą, po raz kolejny, są to miejsca, w których tak naprawdę bywał już każdy z nas, a jedyna różnica w możliwościach Kahunów to fakt, iż oni robią to całkiem świadomie i kiedy tylko zapragną.

Żeby nie być gołosłownym, zilustruje te zjawiska kilkoma bardzo prostymi przykładami:

Chyba każdy z nas doświadczył w swoim życiu intensywnego uczucia déjà vu? Dzieje się tak w chwili, kiedy przypominamy sobie maleńki fragment naszego życia jeszcze zanim się wydarzy. Czy to nie doskonały dowód na to, że nieświadomie podróżowaliśmy w czasie?

Jeśli zaś chodzi o natychmiastowe przemieszczanie się w przestrzeni, to bardzo często zdarza się to wszystkim kierowcom. Ilu z nas wyruszyło z pracy i nagle znalazło się pod domem w ogóle nie pamiętając całej drogi? Niewielu ludzi sprawdza w tym momencie swój zegarek, ale ci, którzy to zrobili zawsze są bardzo zdziwieni. Przecież nie da się przejechać kilku kilometrów w kilka sekund czy nawet minut. Prawda?

Ale najciekawsze historie zdarzają się, kiedy przechodzimy do światów równoległych. Znane nam doskonale miejsca tajemniczo znikają i nie dają się znaleźć; samochód, który zaparkowaliśmy za rogiem nagle znajduje się za zupełnie innym… Dzieje się tak dlatego, że w równoległych światach historia potoczyła się po prostu troszkę inaczej. Co zabawne, najczęstszymi wędrowcami do równoległych światów zostają małe przedmioty wypadające nam z ręki, które po dotknięciu podłogi znikają w tajemniczy sposób, aby odnaleźć się w jakiś czas później, oczywiście w miejscu, w którym już wcześniej szukaliśmy…

Ale oczywiście, to jak świadomie podróżować pomiędzy tymi światami oraz w czasie i przestrzeni musi pozostać tajemnicą Kahunów. I ich uczniów. Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko życzyć Wam wszystkim wspaniałych podróży, a także, aby Pradawni zawsze stali pomiędzy Wami a pustką, we wszystkich miejscach, do których traficie.

Aloha!